Moja 80-letnia mama powiedziała, że drażnią ją życzenia by kolejny rok był lepszy – mówi że wystarczy by nie był gorszy – zaczynam dojrzewać do takiej filozofii. Skończyłam też z noworocznymi postanowieniami – służą tylko temu, by rok później móc zobaczyć, jak niewiele były warte.
Ale i bez tych zrealizowanych postanowień, to był dobry rok. Patrząc wstecz, cieszę się z dwóch podjętych w ubiegłym roku decyzji (w chwili gdy je podejmowałam, nie wiedziałam, że aż tak podwyższą mój komfort życia):
– wsadziłam na nos „okulary dwa w jednym”. Nie wiem, dlaczego tyle lat się męczyłam posiadaniem dwóch par, osobno do czytania, osobno do chodzenia. Oszczędność nerwów i czasu marnowanego na poszukiwanie okularów, bezcenna
– zaprzestałam farbowania włosów. Podjęłam tę decyzję, bo mając słabe włosy, czułam się wobec nich winna, latając co chwilę „do farby”. Z kolei jak owlekałam pójście do fryzjera, to przeszkadzały mi odrosty. Za to z siwymi włosami czuję się świetnie i podobnie jak z okularami, żałuję, że się wcześniej na to nie zdecydowałam.
Druciarsko rok 2013 wygląda bardzo mizernie: trzy swetry, jedna kamizelka, kapa i kocyk,

Może dlatego ta kamizelka z Malabrigo Rios, bo miałam duża potrzebę by coś szybko zrobić?

Miała być tak jak we wzorze, dżersejem na prawej stronie, ale na lewej ta wełna dużo ładniej wyglądała, więc tak zostało. Ubogaciłam trochę wzór, przełamując z przodu lewe oczka, prawymi. Boję się tylko, czy kamizelka nie jest zbyt obcisła. Nie wiem też, czy nie zmienię obramowania dekoltu i nie zrobię pod szyją takiego samego jak pod pachami. Ale przedtem parę razy ją na siebie założę.
W ten sposób pierwsza rzecz skończona w 2014 roku już jest.
Ale apetyt mam na zupełnie inne rzeczy, Jak wracałam z Londynu (na marginesie, latanie w sztormową pogodę to koszmar) w samolocie leciała kobieta ubrana w przepiękny, z daleka rzucający się w oczy sweter. Szukałam go w sieci, bo był z tych kupnych, ale niczego takiego nie znalazłam.
Więc opowiem, wysilcie wyobraźnię.

Z wełny był jakiejś mocherowatej, dość grubej – tego typu co sweter po lewej. Z kolei krojem przypominał ten po prawej (znalazłam go tu na Etsy), z tym że:
– obramowanie dekoltu było zrobione ściegiem francuskim, było szersze (8 cm) i pionowo wszyte. Miejsce łączenia listwy dekoltu i przodem i tyłem było wykończone łańcuszkiem. A i listwa dekoltu była przeciągnięta do końca (z tym, że nie widziałam na niej guzików),
– listwa z guzikami była taka sama jak w tym swetrze (czyli podłożony dżersej), ale szeroka, tak że drugi guzik też jeszcze na niej wypadał,
– rękawy były proste, szerokie, takie dające się podwijać,
– dół swetra był obszyty długowłosym futerkiem.
Nie wiem czy przemówiłam komuś do wyobraźni. Ja to cudo widziałam na własne oczy i zapewniam was, dawno nie widziałam tak pięknego swetra.
A podczas surfowania zobaczyłam na Etsy coś takiego, moim zdaniem pomysł na żakard do wykorzystania:

Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że byłam, widziałam:

Zamysł filmu jest taki, że Slavoj Żiżek wygłasza jakąś tezę, a potem mówi że najlepiej to zilustrować sceną z filmu (kanwą jest klasyka Hollywoodu) i widz ma do wyboru: śledzić dalsze, mętne filozofowanie Ziżka, czy zadumać się jakim cudem ta scena mu się z taką tezą skojarzyła. Czasu dużo nie ma, bo po 5 minutach Ziżek wygłasza kolejną tezę … i tak do końca filmu.
Jak jeszcze nie zraziłam, to więcej o tym filmie można przeczytać tutaj (z tej recenzji wynika, że on może wcale i nie taki głupi).
A na koniec zapraszam tutaj:
The Worldwide Campaign To Knit Sweaters For Penguins