q73

Powoli nawet i ja zaczynam zbliżające się święta. W brwinowskiej galerii zorganizowano kiermasz z wyrobami z Podlasia, poszłam z Joanną i oddając się obżarstwu zapomniałam o tym, że nadal mam tymczasową koronkę, tak że znów ją „zjadłam”. Na szczęście Pan Gugiel powiedział mi gdzie taki problem można rozwiązać od ręki i na Szarotkach mogłam się uśmiechać. 

Ewa pokazała kolejne swoje wyroby z papierowej wikliny.


A mnie było wstyd, ze po miesiącu dalej dziergam ten sam szary sweter, może jestem 10 cm centymetrów dalej.

Podeszłam do Kordegardy obejrzeć zrobioną przez Tess wystawę Drohobycz artystów.



Wystawa o Bruno Shulcu. Eksponaty to sześć rysunków Brunona Schulza i dwa obrazy Leopolda i Maurycego Gottliebów. Za mało by ułożyć wystawę. Ale dodane zostały do tego przedwojenne widokówki i film o uczniu Schulza muzyku Alfredzie Schreyerze. I tworzy to zamknietą całość. Ale po londyńskich muzeach …

 

Gdyby to ode mnie zależało, to festiwal Filmy Świata trwałby cały rok. W tym roku, w ramach tego Festiwalu, obejrzałam tylko cztery filmy. W dodatku w jednym przypadku chyba źle wybrałam – znaleziony w sieci plakat wskazuje, że będzie w kinach. Gdybym o tym wcześniej wiedziała, poszłabym na inny.

A sam film, Kurczak ze śliwkami, śliczny. Dosłownie i w przenośni.

 

Teheran, koniec lat 50-tych. W małżeńskiej kłótni, ona rozbija o podłogę jego ukochane skrzypce. A on, muzyk, nie potrafi dalej bez nich żyć. Kładzie się więc do łóżka i postanawia umrzeć, co po ośmiu dniach mu się udaje. Film opowiada o tych ośmiu dniach, podczas których nasz bohater przypomina sobie swoje życie.

Klimatyczna bajeczka z pięknymi retro-zdjęciami i z bardzo fajnymi animacyjnymi wstawkami. Chyba pierwszy film, w których mi się one podobały.

 Na Dziewczynkę w trampkach poszłam, bo była to pierwsza możliwość zobaczenia filmu z Arabii Saudyjskiej. Opowiada o 10-letniej dziewczynce, która marzy o  zakazanym dla w jej kraju dla kobiet rowerze, po szkole bawi się z chłopcem – słowem buntowniczej, rogatej duszy. Po to by zrealizować swoje marzenie, postanawia wziąć udział w konkursie dla recytacji Koranu.

Świetny film, pod każdym względem. W dodatku „etnograficzna” perełka.  



Podskórnie czuję, że prawdopodobnie jeszcze ciekawsza niż ten film, jest historia jak doszło do nakręcenia tego filmu. Przecież pierwszy film w historii Arabii Saudyjskiej powstał ok. 5 lat temu i z tego co wiem, nie ma tam teatrów, bo są zakazane.  A tu kobieta nakręciła film, wprawdzie o kobietach, ale występują w nim i mężczyźni. Jak do tego doszło? Jak jej się udało?

Z tym, że coś mi nie „gra”. Dostępne w sieci zdjęcia odtwórczyni głównej roli, kłócą się z moim streotypowym wyobrażeniem na temat  „saudyjkiej aktorki”.



Nie wybierałam się na ten film, ale z synkiem poszłam.

Phi. Dokument. Ale takie to sobie. Grupa młodych, zbuntowanych ludzi w ramach ratowania świata, na swojej stronie internetowej zamieszcza zdjęcia i filmy pornograficzne, ktore za pieniądze udostępnia. Aktorami są oni ami, oraz namówieni przez nich przypadkowo spotykani ludzie, którzy w ten sposób przyczyniają się do zdobywania funduszy na  „ratowanie naszej planety”.  Trochę trudno zrozumieć jakim cudem, ale w ciągu kilku lat udało im się zebrać w ten sposób całkiem sporą sumę. Jedynym ciekawym fragmentem tego filmu jest spotkanie z ludźmi, Indianami z Ameryki Południowej, którym postanowili  pomóc. 

Przeczytałam Shantaram, w tym tygodniu o tym napiszę. Teraz zaczynam następną tłustą książkę. Podobno świetna.