Jesień. Jak nie już, to za progiem.

Ale z drugiej strony, koniec lata oznacza, że znów wszystkie ciotki są w Wwie. A tak jest zdecydowanie milej.
Ogólnopolska akcja Wiem co jem robi swoje – domowe przetwory wracają do łask. W tym roku w mojej od lat prowadzonej akcji podziel się ze mną swoim przetworem zbudowałam przyczółek i w pracy:

Patrząc na rozpęd moich ciotek, myślę że te kilka oddawanych mi słoiczków, w żaden sposób nie uszczupla zbiorów w ich spiżarniach.
Z tym jedzeniem to problem, za dużo tego dobrego w ofercie. W tym tygodniu poszłam z synkiem do Bejrutu na Poznańskiej, koło Wilczej. Humus z cieciorką był pyszny (kaloryczny pewnie też). Polecam. A z wagą, to co się polepszy, to się popieprzy. I tak w kółko.

Opracowuję plan na nowy rok szkolny, dużego pola manewru nie mam: wychodzę z domu o 7.30 i do 17 siedzę w pracy, czyli najwcześniej jestem w domu o 18.20. A tu poza kinem i stażem na mediatora, już umówiłam się z Jackiem na brydża. Podręcznik K. Jassema o Wspólnym języku jest tak hermetycznie napisany, że nie dawałam rady się w niego wgryźć. Kupiłam wiec inny. Pierwszy tom nie wiem po co, bo poza jednym podrozdziałem, o niczym nowym się nie dowiedziałam. Ale drugi tom czytam z większym zainteresowaniem. I mam nadzieję, że jego po przeczytaniu, podręcznik o Wspólnym języku będzie dla mnie bardziej czytelny.

A przecież poza brydżem, ma być jeszcze angielski. No i jakaś gimnastyka by się przydała.
Nowy sezon filmowy zaczęłam od Woody Allena.

Wiedziałam, że jest kiepski. Ale żeby aż tak?
Idąc na film Woody Allena wiadomo, że będzie o tym samym co zawsze. Ale w tym filmie, to przegięcie. Na przykład denerwujące jest to do jakiego stopnia Ellen Page powtarza rolę Christiny Ricci z Życia i całej reszty (2003), duet Jesse Eisenberg/Alec Baldwin, też jest powtórzeniem duetu Jason Biggs/Woody Allen z tamtego filmu. A to nie jedno tego typu nie tyle odwołanie, co dokładne powtórzenie. Można zrobić test – z którego filmu i w którym miejscu Allen cytuje/zapożycza?
Ale to jeszcze dało by się znieść. Gorzej, że po dwudziestu minutach Allenowi kończą się pomysły i do końca filmu do znudzenia powtarza grepsy z tych pierwszych 20 minut. Za drugim razem nie jest już to śmieszne. Za trzecim czuje się zniecierpliwienie. A potem ma się już tylko dosyć.
Tyle, nie wyobrażam sobie, że mogłabym na ten film nie pójść. I jednak jest te pierwsze 20 minut, które ogląda się z dużą przyjemnością.
Skończyłam wreszcie sweterek dla wnuka. Rękawy zrobiłam po raz drugi. Ten pasek francuskim ściegiem powodował, że rękawy zamiast do dołu szły do góry – pomysł by rękawki w sweterkach dla dzieci przypominały skrzydełka aniołka, wydał mi się dziwny. Gdybym wiedziała, to ten ścieg francuski zrobiłabym od dołu. A tak to sprułam.

Teraz wygląda dużo lepiej i w końcu jestem z tego co zrobiłam zadowolona. jest jeszcze pytanie, czy to jest jego rozmiar.

Robiąc skończyłam słuchać Cmentarz w Pradze Umberto Eco.

Fajne. Do słuchania (do czytania pewnie też).
Dziewiętnastowieczna Europa. Bohaterem jest fałszerz dokumentów, Simone Simonini, z ambicjami i dużym parciem na kasę. Samo bycie notariuszem i fałszowanie testamentów mu nie wystarczało, brał udział w wielu ważnych wydarzeniach epoki (m.in. w powstaniu Garibaldiego, Komunie Paryskiej), współpracował ze służbami bezpieczeństwa, fałszował ważne dokumenty historyczne. Dziełem jego życia były „Protokoły Mędrców Syjonu”, ale nie tylko, np. fałszywka w aferze Dreyfusa też była jego dziełem.
Jedyną wymyśloną postacią w tej książce, jest Simonini. Opowiadając historię jego życia, Umberto Eco opowiada o powstaniu dziewiętnastowiecznych teorii spiskowych. Szkoda, że ci którzy i dzisiaj wierzą w to, czy w akta IPN-u, jak w objawienie, nie czytają takich książek.
A po skończeniu sweterka dla wnuka, sięgnęłam po to:

Albo potnę na kawałki, albo skończę. Na razie bardziej prawdopodobne jest pocięcie na kawałki.