q89

W piątek postanowiłam nie wracać do domu i zostać u mamy – z samego rana w sobotę umówiłam się u dentysty.  Wzięłam do ręki Co jest grane, bardzo długo i starannie je studiowałam i mimo że cała byłam za, nie znalazłam ani jednego filmu. Sprawdziłam co w teatrach, może jakiś odczyt …w ostateczności coś w telewizji …

Zero.

Włączyłam więc TVN24 i dokończyłam wełniane boa, które przezornie trzymałam u mamy. Zrobiłam według instrukcji, namoczyłam, odwirowałam … i nic się nie stało. Nie urosło, nie zrobiło się puszyste i kolorystycznie wcale tak bardzo nie pasuje do bordowej kurtki, jak myślałam. Ale można je fikuśnie drapować.  


Nadal nie wiem, co z tegorocznym urlopem, najwcześniej mogłabym się ruszyć w listopadzie. We wrześniu i w październiku, lecę na kilka dni w Londynie, za drugim razem nawet zostaję z wnukiem sama na kilka dni. Z kolei jak w listopadzie, to już tylko ciepłe kraje. A ciągle nie jestem pewna, czy to na pewno dobry pomysł jechać samej na wycieczkę objazdową.

Na razie myślę o Londynie, kończę pierwsze zamówienie: biały rozpinany sweterek. Wybrałam na Raverly wzór Just like daddy, najbardziej spodobał mi się w tym wykonaniu:


Robię po raz drugi. Pierwszą wersję sprułam, jak przyjrzałam się mojemu wnukowi na zdjęciach. Dzieci jakoś dziwnie szybko rosną. 


 

Jak sprułam, to o dziwo lepiej się poczułam. Może pomogło mi zrezygnowanie ze słuchania przy drutkowaniu W poszukiwaniu straconego czasu? Złapałam się na tym, że już po dwóch dniach przerwy nie tylko nie pamiętałam gdzie skończyłam, ale czasami dopiero po 10 minutach odkrywałam, że już ten rozdział kiedyś był. Ale że nie pamiętałam dokładnie o czym, to słuchałam jeszcze raz. Znalazłam więc stracony czas rzucając Prousta na razie w kąt i od kilku dni z przyjemnością słucham Cmentarz w Pradze Eco.  

Na dworze powrót lata a ja już poczułam zbliżającą się zimę. Obejrzałam na Ravelry czapki, bo z tym zawsze największy problem.  Spodobał mi wzór Morgan, jest za darmo.


Za ten, Newsie, trzeba zapłacić. Moim zdaniem warto, bo chyba takie proste denko jest fajniejsze. Jest w wersji dla dzieci.


I w wersji dla dorosłych:

W ramach bardzo korzystnej dla mnie wymiany, pozbyłam się gobelinowej wełny, w zamian otrzymując dwa filcowe naszyjniki:

A i wiem o czym marzę. Taki spray-killer na muchy. Pryskam tym co mam, śmierdzi jak cholera, a ta paskudna mucha odfruwa i po 15 minutach powraca, budząc we mnie krwiożercze żądze.