Aby nie wgapiać się cały czas we wnuka jak sroka w gnat, zrobiłam sobie przerwę na Windsor.
Bryła zamku, a raczej kilka stojących obok siebie brył, robi wrażenie:

Klimaty z Harry Pottera

W środku gorzej. Wystrój komnat straszy. Jak bym była królową, to bym sobie to inaczej urządziła. Te Rubensy, Rembrandty i Bruegle bym zostawiła, ale resztę … Może dlatego nie wolno robić w środku zdjęć?
Zamek w Windsorze stanowi zespół budynków. A że to Anglia, nie może więc zabraknąć, niskiej szeregowej zabudowy (skrzydło po lewej stronie jest zamieszkane, a na furtkach przybite są tabliczki Private):

W nowszej części też typowa angielska zabudowa szeregowa:

Zabytek klasy zero, ale rzeczy gdzieś trzeba trzymać:

Windsor i Eton to jedno miasteczko. Koledżu zwiedzać o tej porze roku nie można, przeszłam główną ulicą, zajrzałam w boczne:

Zobaczyłam uczniów (ciekawe co oni noszą zimą?)

i wiecej w Eton do zobaczenia nie było.
Natomiast wracając spojrzałąm na Windsor od strony Tamizy i ta zielona budowla na brzegu straszy. Nie wiem o co chodzi z tą zieloną plasteliną, że wszyscy z niej budują:
