w49

Nocne Lektury

Klaus Hermann – Noc zapada nad Babilonem

Ta książka jest wszystkim tym zaczym nie przepadam: nie dość, że fikcja historyczna, to w dodatku jeszcze starożytna, podana chwilami lekko już archaicznym językiem, przetykanym ciężkimi w czytaniu, czasami z trudem trafiającymi do wyobraźni opisami.

A jednak mi się podobała.

Przeczytałam z przyjemnością, tak jak ogląda się przygodowy film niecierpliwie czekając „co dalej się stanie”.

Przede wszystkim bardzo ciekawy czas kiedy się to dzieje: Babilon, ostatni okres panowania Aleksandra Wielkiego.

W sugestywny sposób opisany jest dwór Aleksandra, panująca na nim atmosfera, intrygi. Im bliżej końca tym więcej o toczonej w tle wielkiej polityki walce o sukcesję. Bohaterem jest Medios, osoba z najbliższego otoczenia Aleksandra, ale nie towarzysząca mu w wyprawach, właściciel zakładów płatnerskich, zaopatrujących Aleksandra w broń.

Chwilami Medios daje się nawet lubić. Nie ciągnie go wojaczka, unika dworskich intryg, wprawdzie w dużej części ze strachu i niechęci do pakowania się w kłopoty, ale stara się nie poddawać nienawiści. Ale tylko chwilami. Jest dzieckiem swojej epoki. jego okrucieństwo wobec niewolników poraża.

Z ciekawostek. W Babilonie zmarłych grzebano pod podłogą domu. Tak by nadal „byli” z rodziną.

 

„Poza” wyzwaniem przeczytałam dwie cienkie książeczki Haliny Pawlowskiej.

Pierwsza to  Zdesperowane kobiety postępują desperacko.



Nie jest jeszcze ze mną tak źle. Pamiętałam jak o Halinie Pawlowskiej pisał Marcin Szczygieł, sprawdziłam w necie – było to w roku 2005.

Książka na jeden wieczór. Napisana świetnym językiem. Co tu ukrywać typowe chick lit.

Bohaterka, 40-letnia Olga, kiedyś była ekspedientką. Wyszła za mąż za inżyniera i dla niego, by mu „dorównać”, skończyła studia i została psychologiem. W międzyczasie on znalazł młodszą i teraz mając 40-lat, z ciętym językiem i bagażem doświadczeń rozgląda się za następnym.


Kolejna książka Pawlowskiej już nie była taka fajna.

Czytałam i się zastanawiałam skąd ja to znam. Sprawdziłam w Wikipedii – widziałam nakręcony na podstawie tej książeczki film. Ale to, co w tamtym filmie miało urok, czyli  opowieść o tym, jak do  ciasnego praskiego mieszkania ojca bohaterki cały czas przyjeżdża w odwiedziny liczna rodzina z Ukrainy, w książce znika. Bo książka nie o nich, tylko o kobiecie poszukującej miłości. Niestety tym razem jest to wyjątkowo chaotycznie i mało wciągająco opowiedziane.