w61

Ostatnie dni urlopu

Aby dostać dofinansowanie do urlopu, trzeba być na nim 14 dni – wzięłam więc jeszcze kilka dni wolnych i jak zawsze w takiej sytuacji, miałam zbyt dużo czasu wolnego by się zabrać za coś konkretnego.

Trochę podłubałam.

Aktualnie w robocie jest Sumek:

Mógłby być szerszy, ale pruć nie będę. Bo  co z tego, że wzór prosty – odwracanie robótki co kilka oczek jest bardzo męczące. W dodatku, im dalej w las tym bardziej prześladuje mnie myśl, że  wzór dziurawy ser jest o niebo prostszy, a też wygląda.

Powoli przyrasta też moja wersja Lavalette.


Rosłaby szybciej, tylko akurat to kauni jest wyjątkowo źle skręcone.

A w kolejce czeka podpatrzony u Rene Iglełudzik – tak się przejęłam zdaniem take time to save time, check your gauge, że nie tylko zrobiłam próbkę, ale i ją wyprałam.


W ostatnie dni urlopu chciałam jeszcze coś popchnąć z remontem.

Plany były wielkie, a skończyło się tylko na panu glazurniku. Nie mogę  go winić, że uzupełnienie dziury wyszło tak sobie, bo to był mój pomysł by tam gdzie jest skos, nie odbijać  płytek. Teraz widzę, że jednak trzeba będzie.

Wystąpiłam też w roli pani domu – pizza na zamówienie i ciasta z cukierni. Przebojem był  za to wyremontowany przez Bojara rozkładany stolik brydżowy – powinnam jeszcze wymienić zielony filc, ale nie wiem gdzie coś takiego można kupić. Na Allegro nie występuje, a sklepów z materiałami jak na lekarstwo – prawie wszystkie zostały zamknięte. A w tych co jeszcze są czynne i o nich wiem, nie ma.


My graliśmy w brydża, Gumiś sprawdzał testy, a synek miał mi skonfigurować otrzymanego od córki laptopa.

Laptop niby skonfigurowany, ale akurat to co miało na nim działać, czyli kamerka na Skypie nie działa. Co oznacza, że  Google chat rządzi dalej.