Czekając aż wyrośnie mi czubek na opak
Na moich imieninach nie miałam jeszcze swojego aparatu fotograficznego – nie robiłam więc zdjęć i tylko dlatego nie uwieczniłam tego co Iza miała na głowie, a miała z tyłu wycięty bardzo śmieszny czubek na opak. Było to dobrze zrobione i w kształcie przypominało to coś, co domalowałam na swoim zdjęciu po lewej stronie.
Powoli rozkręca się jesienna edycja remontowa. Już wiem, że przed "zmodernizowaniem" kominka, muszę przebudować komin i tylko na ten etap "modernizacji" wydam tyle, co myślałam że wydam na wszystko, co trzeba zrobić, aby ten cholerny kominek zaczął działać.
Na razie, z widocznych zmian, w drzwiach wejściowych jest już klamka:

Zgodnie z obowiązującą (pewnie nie tylko w Kaliningradzie) regułą, jak się coś zrobi, to to, zamiast cieszyć oczy, tylko uwidacznia konieczność zrobienia czegoś następnego – w tym przypadku, żeby to wszystko jakoś wyglądało, trzeba teraz wyremontować drzwi. Co będzie trzeba potem nie wiem, ale nie mam wątpliwości, że na pewno to nie będzie koniec.
Ale żeby nie było tak nudno to wszystkiego zaplanować się nie da – na dobry poczatek szyld nie pasował do drzwi. Następnie, do jakimś cudem – dzięki pocięciu drewnianego pędzelka na akuratne kołeczki – obsadzonego szyldu, nie pasował zamek. Na szczęście jakoś poradzili sobie z tym wszystkim weekendowi fachowcy:

Tęsknię i to bardzo za wyjechaną na wakacje Gośką – a zreszto jak mogę zapomnieć mijając codziennie w drodze do pracy coś takiego:

A wokół coraz weselej. Mój wiekowy już bardzo tato przysłał mi mailem plakat wyborczy PiS-u z takim komentarzem:

To mi przypomina coś z dawnych lat, tylko brak traktora, a z Ursusa został tylko Wrzodak……
A mój tata wie co mówi, bo jak wspomniałam wcześniej, jest już wiekowy.