Jak nie idzie to nie idzie

Wszystko wskazuje na to, że pod koniec przyszłego tygodnia dowiem się, czy z tym co mi dolega da się jeszcze pożyć, czy nie za bardzo. W każdym razie jutro, w najbardziej ponurym budynku tego miasta, po raz trzeci, ale jak obiecują i po raz ostatni, pobiorą mi kolejne wycinki. Tyle że tym razem, po całości i bez ograniczeń. Btw niech piekło pochłonie tych co przekazali miliardy na TVP, zamiast na onkologię. Design Narodowego Centrum Onkologii to lata siedemdziesiąte ubiegłego stulecia. Wyposażony sprzętem z demobilu Szpital Narodowy, to przy nim Sheraton.

To na wielkiej scenie. Na małej, gdzie rozgrywa się tzw. proza życia nie lepiej. Czarna seria zaczęła się, gdy kilka dni po odebraniu samochodu od blacharza, obtarłam na parkingu błotnik stojącego obok autka. Jego właściciel wycenił się moim zdaniem lekko z górką (mój blacharz zrobiłby to taniej), ale nie dyskutowałam. Mojego blacharza, po tym jak chwilę później ruszyła lawina zdarzeń, odłożyłam na nieokreślone „kiedyś tam”.

Potem w najbardziej ponurym budynku tego miasta, trochę oszołomiona po pierwszej biopsji nie upilnowałam Kindla. W ramach oszczędności, zamiast na Amazonie, odkupiłam Kindla od synka, który postanowił wykorzystać sytuację i kupił sobie Oazis – fajny jest, bo większy, ale moim zdaniem nie aż tak dużo fajniejszy by wart był tych pieniędzy. Założyłam na mojego nowego Kindla okładkę, którą kiedyś „dostałam” od Amazona (DHL nie chciał przyjąć zwrotu, Amazon się poddał i powiedział bym ją sobie zostawiła), lekko podniszczoną okładkę synka oddałam Joannie i wszyscy są zadowoleni.

Jak już załatwiłam sprawę Kindla, przy przenoszeniu sprzętu upuściłam skaner (Epson V33). Nigdzie nie udało mi się znaleźć punktu, w którym wymienia się szyby w starych, już nie sprzedawanych modelach. W tej sytuacji kupiłam nowy, tyle, że kolejny raz w ramach tzw. oszczędności”, zamiast odkupić Epsona, wybrałam skaner Canona. No i mam jeden kłopot więcej, bo teraz muszę go zwrócić. Dla kogoś przyzwyczajonego do przyjaznego interfejsu Epsona i możliwości programu graficznego, toporność Canona jest nie do przyjęcia.

W tym tygodniu spaliłam jeszcze czajnik. A że nie chodzę po mieście i nie mam jak wypatrzeć coś ciekawego, kupiłam elektryczny. Tyle, że tym razem już nie najtańszy.

Ostatnim akcentem tego tygodnia była awaria laptopa, tego samego, który spędził ostatnio 1,5 miesiąca w naprawie gwarancyjnej. Jest jeszcze szansa, że to wina zasilacza. Zamówiłam, ale jak nie odpali z nowym zasilaczem, czeka mnie kolejne 1,5 miesiąca bez laptopa. Teraz już wiem, ze Lenovo Ideapad to szajs i jeżeli Lenowo to tylko Thinkpad. Tyle, że po co mi laptop za 4 tysiące, jeżeli w dom używam go w zasadzie tylko do puszczania HBO GO na dużym monitorze? A na wyjazdy, też tak często go nie zabieram.

Życie przed sobą (Netflix)

Adapracja powieści Romaina Gary (ten sam tytuł). Ja, obejrzałam dla Sophi Loren i było warto. W niej dalej jest to „coś”. .

Sam film mocno przewidywalny, ładna bajeczka dla grzecznych dzieci. No ale ta Sohia Loren….

Spy (Netflix)

Oparty na faktach izraelski serial szpiegowski, o jednym z najsłynniejszych szpiegów, Eli Cohenie.

Wychował się w rodzinie syryjskich Żydów i pierwsze lata życia spędził z rodzicami w Aleksandrii. To dlatego, gdy został agentem Mossadu potrafił tak dobrze zagrać rolę bogatego argentyńskiego biznesmena o syryjskich korzeniach. Udało mu się zaprzyjaźnić z najwyższej rangii syryjskimi wojskowymi i przekazać do Izraela ogrom cennych informacji.

Tyle, że jako szpieg nie został wymieniony na moście szpiegów, ale na stracony szubienicy. Wiedza o tym, jak smutno skończył nasz sympatyczny bohater przeszkadzała mi w oglądaniu filmu. Nie umiałam spojrzeć na to tak, jak mój synek: dostał to czego chciał, ulicę w każdym izraelskim mieście Pomijając ten aspekt, serial warty obejrzenia.

5 uwag do wpisu “Jak nie idzie to nie idzie

  1. Asusa polecam, serio. Najmniej psujący się sprzęt na świecie.
    Trzymaj się, Kalina! Dobre myśli przesyłam!

    Polubienie

  2. Ale miałaś tydzień! Nie zazdroszczę. Może to już koniec tych „przemiłych zdarzeń”?
    Nie znałam wcześniej historii bohatera ‚Spy”, więc nie przeszkadzała mi moja niewiedza w oglądaniu flimu. Dobrze mi się ogladało. Sophię Loren bardzo lubię i zastanawiałm się nad tym filmem. Dzięki za rekomendację:)

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.