Pierwszy miesiąc emerytury

Pławię się. Tym bardziej, że decyzje, które podejmowałam nie do końca przekonana, że robię dobrze, chwilę później okazywały się strzałem w dziesiątkę. Tak było z zakupem auta, tak jest teraz z emeryturą.

Niezależnie od tego, akurat mnie Covid przyniósł (z zastrzeżeniem: jak dotąd) całe mnóstwo dobrego. Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo mi się spodoba życie rodzinne. Przede wszystkim nawiązałam kontakt z wnukiem. Codzienne życie rodzinne to zupełnie coś innego, niż dwa tygodnie wakacji. Do lekcji on-line, od przyszłego tygodnia doszły zajęcia piłkarskie. Strach przed wirusem zrobił swoje i do szkółki Legii można się dostać z marszu.

Tak samo i do szkółki tenisa. Trochę mnie to dziwi. Po dwóch miesiącach siedzenia w domu, pozbawione kontaktów z rówieśnikami dzieciaki, powinny się wyrywać na takie zajęcia. W każdym razie mój wnuk jest mega szczęśliwy. A ja jestem dumną babcią, którą cieszy, że jemu tak u mnie dobrze.

Dużo radości dostarcza nam też dana nam na przechowanie Mila, ostatnio udało jej się „włamać” do kompostownika. Jamniki są jednak niezniszczalne – widząc ile jej się udało „wchłonąć”, zastanawialiśmy się nad płukaniem żołądka, ostatecznie pozostając przy kleiku ryżowym z rozgotowaną marchewką. Szybko okazało się, że żadna dieta oczyszczająca nie jest jej potrzebna. Kleik jako kara też nie zadziałał: cały czas dalej stara się sforsować fortecę kompostownik.

W tej sytuacji, jedyne czego mi naprawdę brakuje to kina.

Netflix to jednak nie to samo. Jak na razie przerwy w Bojacku Horsmanie nie są udane, nie polecam Hollywood (wytrzymałam trzy odcinki) i The Eddy (polegam na pierwszym).

Hollywood drażnił mnie wpisaniem się w obecną wersję historii, zgodnie z którą światem kręcą geje. I nawet może bym to jeszcze zniosła, gdyby nie to, że jest w tym serialu stanowczo za dużo, za długich obscenicznych scen. A nie uważam się za osobę pruderyjną. Z The Eddy poszło szybciej. Nie znoszę Joanny Kulig.

A tymczasem w ogródku, urosła rzodkiewka

Na malutkich buszkpankach grasuje ćma, ciekawe czy Mospilan pomoże

Na koniec sekcji ogrodowej jeszcze raz trawnik dla Artdeco.

Chyba w Ameryce koniczyna jest taka sama – chociaż kto wie, wiewiórki wyglądają inaczej.

Odłożyłam na bok Covid-Twistle i zabrałam się za kolejny Misiokocyk. Nie jestem zadowolona z włoczki – wprawdzie jest świetna gatunkowo, 100% bawełny, nie rozłazi się, ale jest sznurkowata. Bardziej nadaje się na zabawkę, czy serwetkę, niż kocyk.

Chodzę też na spacery. Tess pokazała mi najpiękniejsze wille Milanówka, a ja zrobiłam zdjęcie wyremontowanej kładki. Z kolei na spacerze z Joluśką, na którym wąchałyśmy mokotowskie bzy, zaintrygował mnie skład rowerów na środku trawnika

Nie wiem kto jest autorem tego zdjęcia. Ale jest niezłe.

Widzę materiał na kolejną aferę: wszyscy mają mundurowe maseczki – kto je szył?

3 uwagi do wpisu “Pierwszy miesiąc emerytury

  1. Miałam długą przerwę w czytaniu twojego bloga. Padł mi totalnie stary komputer, na razie nie mogę wyciągnąć z niego dysku, aby cokolwiek z niego odzyskać. Blog po blogu odnajduję znajomych.
    Mieszkam chwilowo w Malezji i nie korzystamy z miejscowej telewizji, na szczęście nie mamy dostępu do polskiej, więc pozostał nam Netfix na wieczorne oglądanie. Przeoglądany mamy wzdłuż i wszerz. Coraz trudniej znaleźć coś rozsądnego. Nam o dziwo Hollywood się podobał, jako oderwanie się od rzeczywistości. Lekkie i przyjemne. Nie miałam poczucia, że jest za dużo scen obscenicznych. Każdy ma inne podejście do kina, książek i to jest akurat dobre. The Eddy skończyliśmy w połowie pierwszego odcinka.
    Jak jestem tutaj, to brakuje mi mojego ogrodu. Jak jestem w Polsce, to moja miłość do prac ogrodniczych kończy się w czerwcu, potem to już orka.
    Jesteś mistrzynią kocyków. I wychodzą ci super:)))

    Polubienie

  2. Ten stan mnie tak uszczęśliwia, że – myślę – chyba całe życie czekałam właśnie na emeryturę. I nie szkodzi, że jestem juz stara i coraz starsza. Jestem wolna, mogę robić co chcę i kiedy chcę. I nie obchodzi mnie opinia innych w żadnym temacie. Byle jak najdłużej, a i drobne (powtarzam: drobne) dolegliwości zdrowotne przyjmę z pokorą. Gdybym jeszcze miała gdzie wystawić taki hamak! ;)))
    Wszystkiego najlepszego emerytalnego!!!

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.