Przeczytane 2019.4

dobra książka

Dom z dwoma wieżami Maciej Zaremba Bielawski

Książka arcydzieło: Niby to co zawsze: kolejne wspomnienia, rekonstrukcja losów w oparciu o szczątkowe dowody. Ale jak napisana! Autor wyjechał z matką i dwoma braćmi do Szwecji w 1968 roku. Miał wtedy 17 lat. Ojciec, wiele lat starszy od matki, z „dobrym”, nawet bardzo dobrym bo herbowym pochodzeniem. został w Polsce. Rodzice milczeli. Matka konsekwentnie do końca. Ojciec zaczął mówić (pisać listy), gdy został sam. Ale też nie o wszystkim.

Po latach, gdy już dawno nie było ich na świecie, nieliczne ocalałe dokumenty pozwoliły stworzyć prawdopodobną wersję wydarzeń. Przejmujące jest w tej książce wszystko. Los matki, która gdy przeżyła Holocaust, postanowiła zrobić wszystko, by jej dzieci nigdy nie były nazwane Żydami (co jak wiadomo jej się nie udało). To jak potoczyły się losy ojca, który tylko dlatego że poślubił Żydówkę, stracił swoją ukochaną pracę, przedtem i potem też nie miał łatwo, a pod koniec życia stracił i rodzinę, dla której tyle wcześniej poświęcił. Losy pozostałych. Gorzkie rozmyślania autora, który nigdy nie pogodził się do końca z tym, że ludzie potrafią czuć się dobrze z popełnianymi przez siebie świństwami.

Moim zdaniem pozycja obowiązkowa.

Dlaczego nie przyjechałaś przed wojną Lizzie Doron


O młodej żydówce, która przeżyła Holocaust i która podobnie jak matka Macieja Zaremby do końca milczała na temat tego co przeszła. Ale żyjąc w Izraelu i samotnie wychowując córkę.
Dwadzieścia bardzo krótkich scenek z ich codziennego życia. Główną bohaterką jest wojenna trauma, która powraca, zmuszając swoja ofiarę do trudnych do zrozumienia dla tych „co przyjechali przez wojną” zachowań. Nastrojowe i dobrze napisane.


Od Holocaustu do Hollywood Gene Gutowski

Wspomnienia Gene’a Gutowskiego. Jego życie to gotowy materiał na serial, w którym w każdym odcinku byłoby więcej przygód i niespodziewanych zwrotów akcji niż w filmie z Bondem. Urodził się w bogatej, zasymilowanej rodzinie żydowskiej i pierwsze lata spędził w Rawie Ruskiej. Już wtedy zainteresował się płcią przeciwną:

Od wczesnego dzieciństwa interesowałem się (powiem więcej, byłem zafascynowany) dziewczętami, a niekiedy również dorosłymi kobietami. Jako uczeń, zamiast wkuwać na pamięć De bello Gallico Cezara lub wygłaszane w rzymskim senacie, a wymierzone przeciw Katylinie przemówienia Cycerona, cytowałem często łacińskie powiedzenie: Inter pedespuellarum est voluptas puerorum (Przyjemność chłopców znajduje się między nogami dziewcząt).
Muszę ze wstydem przyznać, że kiedy miałem cztery lata, napastowałem seksualnie trzyletnią córkę sąsiadów z ulicy Zbaraskiej we Lwowie. Zamknąłem się z nią w toalecie i zażądałem, aby zdjęła majteczki, gdyż chcę ją zbadać. Gdy odmówiła, rozwinąłem przed nią wizję okropnych nieszczęść, jakie ją spotkają, jeżeli nie spełni mojej prośby. Przerażona, zapłakana dziewczynka zgodziła się wreszcie, a ja zaspokoiłem moją chłopięcą ciekawość. Choć przysięgła, że zachowa zajście w tajemnicy, perfidna ta osóbka natychmiast wszystko opowiedziała swojej matce, a ja dostałem potężne lanie. I tak już na początku życia nauczyłem się nieufności wobec kobiet…

I tak już mu zostało. Powiedzieć, że był seksoholikiem to mało.

Gdy wybuchła wojna uciekli do Lwowa, gdzie podczas sowieckiej okupacji studiował na wydziale rzeźby. Gdy weszli Niemcy, kilka razy otarł się o śmierć, uratowały go aryjskie papiery i perfekcyjna znajomość niemieckiego. Za każdym razem, kiedy czytam takie historie, jak ta o dziadku autora, myślę sobie że ważniejsze do tego, co ja myślę na temat tego do jakiej należę wspólnoty, jest to, do jakiej ci z zewnątrz mnie zaliczają:

Stary pułkownik armii cesarskiej, który nienawidził sowieckiej okupacji, niemal płakał z radości, widząc wkraczające do miasta zwycięskie oddziały niemieckie i austriackie. Bądź co bądź były to jego chłopaki. Gdy więc pewnego ranka weszli do mieszkania dwaj młodzi oficerowie Waffen SS i policji wraz z towarzyszącym im funkcjonariuszem ukraińskiej milicji, powitał ich płynną niemczyzną, przedstawił się i pokazał odznaczenia oraz portret swego ojca, szlachcica i oficera, Edlera von Chlumberg. Oficerowie spokojnie wysłuchali jego przemowy, a potem zaczęli go brutalnie bić. Kiedy upadł, skopali go bezlitośnie, nazywając parszywym Żydem. Ukraiński milicjant stał bezczynnie i uśmiechał się z ironią. Oboje z babką, przerażeni i zaszokowani, wcisnęliśmy się w kąt pokoju, ale oni nas nie tknęli. Rozbili natomiast szklaną gablotę, rozrzucili po podłodze medale dziadka i podeptali je, a później zdarli ze ściany fotografie i portrety. Następnie pospiesznie opuścili mieszkanie.

A byli to światli ludzie, interesowali się tym co dzieje się na świecie, czytali gazety, Z Lwowa na lewych papierach uciekł do Wwy, gdzie nikt na ulicy nie mógł go rozpoznać. W dzieciństwie matka pianistka dała mu do wyboru: nauka gry na pianinie albo języków. Wybrał wtedy to drugie, co nie raz uratowało mu życie. To nie pierwsza biografia, w której domowa nauka języka wystarczyła, by w godzinę próby mówić bez obcego akcentu, a przecież nie wyjeżdżali wówczas na Erasmusa.

W Wwie konspiracja, wsypa, kolejna ucieczka, tym razem schronił się w fabryce na Łotwie. Razem z fabryką został ewakuowany do Niemiec, gdzie po przedostaniu się do strefy amerykańskiej wykorzystał znajomość angielskiego i rozpoczął współpracę z amerykańskim wywiadem.
Potem już cały świat. Król życia. Wielkie pieniądze, wszystkie kobiety tego świata. Świat powojenny stwarzał ku temu wyjątkowe możliwości. To co przeżył wcześniej zamknął głęboko w sobie. O tym co przeżył, kim był powiedział swoim dzieciom gdy były już dorosłe. Syn nakręcił o tym film Mój tata Gene Gutowski. Jest dostępny w Itunes, tylko nie wiedzieć czemu kolejny dzień nie udaje mi się go wypożyczyć, bo system „chwilowo nie przetwarza kart kredytowych”.


Bardzo dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek
Jan Tomasz Gross


Książka składa się z dwóch części. Pierwsza, to wywiad rzeka z Janem Grossem, człowiekiem, który stał się symbolem złego, nienawidzącego Polski Żyda, który – o czym nie wiedziałam – nim nie jest (inna sprawa, że jeszcze 10 lat temu nie uwierzyłabym, że takie myśli przyjdą mi w ogóle do głowy). Druga to wypowiedzi na temat Grossa zebrane od osób teraz, lub kiedyś mu bliskich.
Najciekawsza część to opowieść o Warszawie lat 60-tych. Ciepło opowiedziana poprzetykana anegdotami opowieść o ciekawych ludziach. Marzec 68 i to co potem, mimo że też ciekawe to i przeraźliwie smutne. Tym bardziej teraz, gdy historia znów otwiera te same drzwi.
Jest i warstwa pudelkowo-historyczna. Można śledzić podziały i różnice zdań, które cechowały nasz świat przed nadejściem duopolu. Np. dlaczego Jan Gross nie zgadzał się z optyką Władysława Bartoszewskiego, czy dlaczego rozeszły się ich drogi z Adamem Michnikiem itd.
Najbardziej urzekła mnie ta anegdota: kiedy jako dziecko zaczął przynosić z podwórka zakorzenione w ludowym antysemityzmie zwroty, matka postanowiła mu powiedzieć, że jego ojciec jest Żydem. Gdy ojciec wrócił z pracy, siadł mu na kolanach i powiedział do niego ze współczuciem: Oj ty Żydzie jeden …..

Reklamy